
Wielki Piątek
Wielki Piątek – cisza, która woła, i Krzyż, który zwycięża
O świcie, w ciszy i półmroku, rozpoczęliśmy Wielki Piątek modlitwą Ciemnej Jutrzni – przejmującą liturgią, która przez śpiew psalmów i Słowo Boże wprowadza w głębię tajemnicy Krzyża. W miarę trwania modlitwy gasły świece – symbol gasnącego Światła Świata. Ale to tylko pozorna ciemność – bo w niej rodzi się światło Zmartwychwstania.
Ks. Michał Gławdel w krótkiej homilii przypomniał, że Męka Chrystusa nie jest klęską, ale zwycięstwem – walką, w której miłość pokonuje śmierć.
W południe nasza wspólnota zgromadziła się na nabożeństwie Drogi Krzyżowej. Rozważania prowadzili wszyscy: dzieci, młodzież, dorośli, seniorzy – jedno serce, jedna modlitwa. Wędrowaliśmy śladami Męki, patrząc na Miłość wierną aż do końca.
Wieczorem odbyła się Liturgia Męki Pańskiej – zarówno w Gorzowie, jak i w Łupowie. W obu świątyniach wszystko zaczęło się ciszą. Głęboką, przejmującą ciszą, w której serca lepiej słyszą Boga niż w hałasie słów. Kapłan leżał krzyżem, a wspólnota klęczała – milcząc wobec Tajemnicy Ukrzyżowania.
Słowo Boże przeprowadziło nas przez dramat Kalwarii. W Gorzowie ks. kan. Ireneusz Mastej przypomniał, że śmierć Jezusa rzuca światło na naszą śmierć – samotną, ale przemienioną przez Jego ofiarę. W Łupowie ks. Michał Gławdel cytował św. Pawła: „Jedni drugich brzemiona noście” i mówił, że czasem nie jesteśmy w stanie unieść własnego krzyża – ale możemy dać się ponieść przez drugiego człowieka, przez Boga.
Najbardziej poruszający moment liturgii – adoracja Krzyża. Każdy mógł podejść, uklęknąć, dotknąć drewna zbawienia, ucałować i milcząco wyznać wiarę. Potem – przeniesienie Najświętszego Sakramentu do Grobu Pańskiego. W Gorzowie po skończonej liturgii i przeniesieniu Najświętszego Sakramentu do Grobu Pańskiego było jeszcze nabożeństwo namaszczenia Ciała Jezusa – to byśmy mogli się poczuć jakbyśmy stali przy pogrzebie Jezusa.
Bo w Wielki Piątek nie trzeba mówić wiele. Trzeba być. Trzeba wierzyć. Trzeba pozwolić się ponieść – przez Krzyż ku Zmartwychwstaniu.



























