
Festyn na Chróściku
Są wspólnoty, które po prostu robią rzeczy dobrze. A są takie, które robią je z sercem – i wtedy wszystko zaczyna wyglądać inaczej. Taki jest Chróścik.
Parafianie i parafianki z kościoła filialnego pokazali dziś coś więcej niż sprawną organizację odpustu. Pokazali styl bycia Kościołem. Najpierw w świątyni – pięknie przygotowanej, z majową zielenią, kwiatami, dbałością o liturgię i każdy szczegół. Wypełnionej po brzegi ludźmi, którzy przyszli nie „z obowiązku”, ale z potrzeby bycia razem przed Bogiem.
A potem – już na zewnątrz – wszystko naturalnie przeszło w spotkanie. Takie prawdziwe, niewymuszone, gościnne. Stoły, przy których nikt nie był obcy. Majowy grill, który gromadził ludzi tak samo skutecznie jak najlepsze zaproszenia. Domowe ciasta, sałatki, konkretna, rozgrzewająca zupa gulaszowa. Widać było, że ktoś to nie tylko przygotował, ale że zrobił to z myślą o drugim człowieku.
Było też miejsce dla dzieci – animacje, dmuchańce, śmiech, ruch. Czyli dokładnie to, co buduje wspólnotę nie tylko na dziś, ale na przyszłość. Bo Kościół żyje tam, gdzie dobrze czują się całe rodziny.
I jeszcze jedno: otwartość. Na Chróścik przyszli nie tylko „swoi”. Byli goście, byli pielgrzymi z Łupowa i Baczyny, byli ludzie z różnych części dekanatu. I każdy został przyjęty tak, jak powinien – bez dystansu, bez formalności, z naturalną życzliwością.
To wszystko razem pokazuje jedną rzecz: ta wspólnota ma siłę. Siłę ludzi, którzy chcą, potrafią i biorą odpowiedzialność. Którzy rozumieją, że Kościół to nie tylko miejsce modlitwy, ale też przestrzeń spotkania, relacji i zwykłej, dobrej obecności.
Dlatego naprawdę warto to powiedzieć wprost – ogromne brawa dla parafian i parafianek z Chróścika. Za poziom, za klimat, za gościnność i za serce, które widać w każdym detalu. Jesteście nesamowici!















